Tania moda

Moda jest jedną z tych rzeczy, za którymi trudno jest nadążyć w naszym codziennym życiu. Z tego też powodu coraz częściej ludzie szukają dla siebie rozwiązań co do ubioru w gazetach lub też Internecie. Większość jednak tego typu informacji doradza nam tylko i wyłącznie ubrania bardzo drogie i wysokiej jakości, na które przecież nie jest stać każdego. W wielu przypadkach więc ludzie szukają dla siebie jakiegoś rozwiązania pomiędzy wysoką ceną a dobrym wyglądem, aby móc w miarę dobrze wyglądać oraz przede wszystkim nie wydać na to zbyt dużo pieniędzy. Rozwiązaniem stają się tutaj sklepy outletowe gdzie można za naprawdę dość małe pieniądze kupić markowe ubrania dla siebie. W wielu przypadkach ceny spadają tutaj praktycznie o połowę i nie ma większych problemów z tym, aby móc dobrać coś co akurat jest naprawdę bardzo modne. Coraz więcej osób zaczyna korzystać z tego typu sklepów gdzie mogą za naprawdę nie duże pieniądze kupić dla siebie bardzo stylowe ubrania dobrane do ich poszczególnych oczekiwań.

Ubrania z tzw. lumpeksów

Nie każdego z nas stać na ubierane się w najmodniejszych butikach w mieście. I nie powinniśmy z związku z tym od razu popadać w rozpacz. Jak wiadomo modne ubrania można spotkać nawet w tzw. lumpeksach. W dawniejszych czasach tylko i wyłącznie tam ubierały się nasze mamy. Później dla wielu z nas było wstydem przyznać się iż dana bluzka pochodzi właśnie z tzw. drugiej ręki. Jednak od dawna można zauważyć iż takie sklepy przechodzą swój renesans. Na pewno jest to zasługą wielu znanych ludzi, którzy nie boją się przyznać iż właśnie tam kupili swe spodnie czy inne części ubrań. Także fakt iż lumpeksy nie kojarzone są już z brudnymi i podartymi ubraniami wpływa pozywanie na tego typu budki. Coraz częściej można tam znaleźć najnowsze ubrania. Również metki na nich już nikogo nie dziwią. Nie raz bowiem natrafimy na metkę znanej nam marki ubrań. Jak podkreśla wiele osób również sposób zdobywania tam ubrań ma swój niepowtarzalny charakter. Szperanie czy przeszukiwanie w stosie rzeczy dla wielu kobiet jest w czymś w rodzaju zabiegu odprężającego. Jednak coraz więcej lumpeksów odchodzi od takich form ustawiania ubrań, Coraz częściej niestety można spotkać się tam z rzeczami powieszonymi na wieszakach tak samo jak w sklepach. Również i ceny takich ubrań zaczynają być podobne do tych w różnych butikach sklepowych. Dlatego takie prawdziwe lumpeksy zawsze przyciągają wiele osób i zawsze kobiet. Ponieważ w obecnych czasach także i mężczyźni zaczesali przywiązywać większą uwagę do tego jak i gdzie się ubierają. I na pewno dla osób tych nie jest wstydem ubranie bluzki czy spodni pochodzących właśnie z lumpeksów.

POJEDYNCZY PORZĄDEK

Nawet ów pojedynczy porządek wartości, co do którego przyjmuje się, iż reprezentuje cały system wartości danej osoby pojmowany jest na sposób uproszczony – przyjmuje się, mianowicie, iż jest on ciągiem stanów rzecz;/, podczas gdy jest on ciągiem zbiorów równocennych stanów rzeczy, a więc pewną rodziną klas abstrakcji. Skądinąd i takie ujęcie jest uproszczeniem [Ziemba 1975] i wymagałoby zastąpienia przez pojmowa­nie porządku wartości jako rodziny klas podobieństwa {Buczkowski, Nowak 1979] co przynajmniej skomplikowałoby podane określenia.Tytułem uproszczenia pojęcia wrogości i życzliwości traktuje się tak, jak gdyby były ilorazowymi.Te i szereg innych uproszczeń należałoby odrzucić modyfikując zarazem Ewangeliczny model człowieka, gdyby szło o systematyczną pracę z zakresu antropologii filozoficznej. W niniejszej pracy poprzestanę jednak na najbardziej wyidealizowanej postaci proponowanej rekonstruk­cji Ewangelicznego koncepcji człowieka, tym bardziej, że zasadnicza intencja tego modelu daje się w niej, moim zdaniem odnaleźć.

SYSTEMY WARTOŚCI

Przyjmuje się idealizująco, że systemy wartości obu parnerów interakcji składają się z jednej wartości. W rzeczywistości systemy takie są zawsze wielowartościowe i – co ważniejsze – uhierarchizowane (szerzej Nowak [1974, s. 18 n., 30 n.]). Określenia życzliwości (resp. wrogości) musiałyby tedy uwzględnić skłonność partnera do realizacji porządków wartości wyżej (niżej) położonych w owej hierarchii, a nie tylko pozycję stanu rzeczy w ramach pojedynczego porządku wartości.Zakłada się milcząco, że to, co powiedziano o jednym porządku wartości partnerów daje się bez zmian przenieść na jakikolwiek inny. Tymczasem bywa, iż są one konfliktowe. Pojęcie życzliwości {resp. wrogości) uwzględniające tę okoliczność musiałyby tedy odsyłać do reguł kolizyjnych zakładanych przez partnera interakcji.

PRZYJĘTE UPROSZCZENIA

Naszkicowana rekonstrukcja Ewangelicznego modelu człowieka opiera się na licznych założeniach upraszczających, które utrzymane będą na przeciąg całego tekstu. Dlatego przedyskutuj­my tytułem przykładu niektóre z nich. Zakłada się, że preferencja to tyle, co preferencja żywiona, a więc taka, która steruje postępowaniem jednostki. Pomija się więc dystynkcję między preferencjami żywionymi (zinternalizowanymi) i głoszonymi czy też – w terminologii Ossowskiego – wartościami uznawanymi a deklarowa­nymi. Pomija się w konsekwencji wpływ, jaki na interakcje między jed­nostkami wywiera fakt, że jedna z nich może żywić jedną preferencję a de­klarować wobec partnera drugą. Przeciwnie, zakłada się idealizująco, ze postępowanie obu partnerów interakcji jest dla nich zupełnie przejrzyste.

OBRAZ POSTĘPOWANIA

W sumie więc obraz postępowania normalnej jednostki jest, wedle Ewangelicznego modelu człowieka, następujący: odpowiada ona niena­wiścią na nienawiść, życzliwością na życzliwość; istnieje przy tym w reakcjacgh typowej jednostki zarówno kres życzliwości,, jak i kres nienawiści. Ewangeliczny model człowieka: próba rekonstrukcji. Spróbujmy teraz ów model przedstawić w terminach nieco bardziej wyrazistych, a mianowicie w terminach nawiązujących do języka aksjologii (szerzej.Nowak [1974], pewne korekty – Buczkowski, Nowak [1979]).Tak pojęta życzliwość i wrogość są pewnymi dyspozycjami – postawy te mogą się urzeczywistniać w faktycznej realizacji wartości pozytywnych czy negatywnych dla partnera, ale nie muszą. Są one też wielkościami porządkowymi. Można więc sensownie porównywać poszczególne osoby pod względem ich życzliwości (czy wrogości) wobec danego partnera.

DLA KAŻDEJ JEDNOSTKI

Przede wszystkim nikt, żaden człowiek, nie jest nieograniczenie dobry – życzliwość każdej jednostki wobec innych jest skończona. Dla każdej tedy jednostki istnieje pewien próg życzliwości wobec innych jednostek, którego nie przekroczy i to bez względu na to, jak dalece rosnąć będzie życzliwość tych innych wobec niej samej. Tym to tłumaczy się fakt, iż nie mamy bynajmniej obowiązku nieograniczonej życzliwości wobec ludzi – nadmierna życzliwość nie wzbogaca ich już duchowo, nie skłania do odwzajemniania się w ten sam sposób innym. Stąd to życzliwość dla bliźniego winna być dopełniona cnotą roztropności. Podobnie nikt, żaden człowiek, nie jest nieograniczenie zły. Także więc i nienawiść u każdej jednostki ma swój kres, powyżej którego już nie wzrasta i to bez względu na to, jak dalece rośnie jeszcze nienawiść innych ludzi do samej tej jednostki. Dlatego to każdego można wyprowadzić ze stanu zloczynienia swoją doń miłością, tyle że w wypadku ludzi, u których ów kres nienawiści do bliźnich jest szczególnie wielki, zdobyć się trzeba na szczególnie wiele bezwarunkowej, bezinteresownej życzliwości.

OBRAZ NATURY LUDZKIEJ

Dopiero, kiedy wierzy się w taki mniej więcej obraz natury ludzkiej, jasny staje się – przypuszczam – sens nakazu miłości do nieprzyjaciół. Oto obowiązkiem kogoś, kto wie, że ludzie odpowiadają nienawiścią na nienawiść oraz miłością na miłość, obowiązkiem tedy kogoś kto zna Ewangeliczny model człowieka, jest to, by nie bacząc na doznane krzywdy pierwszemu zrezygnować ze swych, nawet najbardziej uzasad­nionych, roszczeń i zdobyć się na bezwarunkową i bezinteresowną życzliwość wobec wroga. Obowiązkiem kogoś takiego jest więc przerwać błędne koło nienawiści rodzącej nienawiść, jest zwyciężyć zło – dobrem.Ewangeliczny model człowieka: sformułowanie. Zrąb podstawowy Ewan­gelicznego modelu człowieka można wyrazić w następującej tezie: im ludzie są życzliwsi dla człowieka, tym człowiek jest życzliwszy dla ludzi, a im większą żywią doń nienawiść, tym bardziej sami stają mu się nienawistni. Teza ta stwierdza więc liniową zależność między postawą ludzi wobec jednostki a postawą jednostki wobec ludzi. Zależność ta nie obowiązuje jednak, wedle założeń tkwiących – jak się zdaje – w tradycji chrześcijańskiej, nieograniczenie.

POSTĘPOWANIE CZŁOWIEKA WOBEC LUDZI

Człowiek postępuje więc wobec ludzki tak, jak ludzie wobec człowieka. Naturę człowieka stanowią ludzie. „Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie” [Łk., 6, 31]. Jednostka jest socjalnie przezroczysta, jest nijaka, staje się człowiekiem dopiero wtedy, kiedy spotyka się z innymi jednostkami, dopiero razem stają się – ludźmi. Mówiąc językiem Gombrowicza – który tu skądinąd wydaje się wielce przydatny, zwłaszcza w interpretacji Falkiewicza [1981] – człowieczeństwo nadaje jednostkom dopiero forma międzyludzka; i to zarówno pozytywne, jak i negatywne, zarówno to wyrażające się w nienawiści, jak i to wyrażające się w miłości do bliźniego.

OBIETNICA EWANGELII

Może – w wypadku ludzi szczególnie zatwardziałych w zloczynieniu – konieczna będzie ofiara, by ich z tego stanu wyprowadzić. Ofiara, a więc akt samopoświęcenia, który z zasady nie może liczyć na odwzajemnienie. Ale żadna ofiara riie jest nadaremna – w planie społecznym. Kto zobaczy brata we wrogu swoim, pozwoli mu dojrzeć braci w ludziach.Ta obietnica Ewangelii wsparta jest już wprost na pewnej teorii natury ludzkiej. Jeżeli dobrze rozumiem, teorię tę można byłoby wyrazić w jednym zdaniu: naturą człowieka są ludzie. I tak, nienawiść do innych nie wynika z żadnej wewnętrznej skłonności człowieka, lecz jest wywołana, aktualną czy skumulowaną w doświadczeniu życiowym jednostki, nienawiścią, jaką napotyka ze strony innych ludzi. Całkiem podobnie z miłością – im więcej człowiek doznaje jej ze strony innycji ludzi, tym więcej sam jest skłonny jej udzielać.

POWRÓT DO NAKAZU

Dlatego nie wolno mi go „sądzić” – bo nic mnie do tego nie uprawnia, bo nie jestem lepszy, więcej – jestem taki sam: jeśli ja zajmę miejsce mojego krzywdziciela, będę tak samo go krzywdził. I wówczas będę tak samo przezeń „sądzony”. Nie ma więc wśród ludzi podziału na tych o „dobrej” i na tych o „złej” naturze. Ta jest bowiem w wypadku nas wszystkich jedna i taka sama: ludzka.To znaczy jaka? Wróćmy jeszcze raz do nakazu „Miłuj nieprzyja­cioły swoje”. Otóż jeśli przezwyciężę nienawiść do mego wroga, jeśli zdobędę się na bezwarunkową i bezinteresowną życzliwość wobec tego, kto mnie krzywdzi, to – powiada Ewangelia – nie uczynię tego nadaremnie. Jeśli bowiem ja zdobędę się na to, by miłować miast nienawidzieć, jeśli we wrogu swym ujrzę nie drania bez czci i sumienia, lecz kogoś takiego, jak ja sam, tak samo po ludzku ułomnego, wówczas wykorzenię w nim nienawiść, wówczas i on odpowie ludziom tym samym: bezwarunkową, bezinteresowną życzliwością. Może nie mnie samemu, ale komuś – odpowie.

PROTEST PRZECIWKO KRZYWDZIE

Ci, którzy nas krzywdzą nie są bowiem jakimiś potworami, jak to sobie z upodobaniem niejakim, bo dla usprawiedliwienia własnej nienawiści, wyobrażamy, lecz takimi samymi ludźmi, jak my. Tak samo wykorzystują swoją przewagę nad nami, tak samo ciągną z niej korzyści, tak samo skłonni są tego wszystkiego nie dostrzegać, tak samo są więc – po ludzku – słabi. Tak samo – jak i my sami. My sami bowiem postępowalibyśmy na ich miejscu dokładnie w taki sam sposób. „Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni” [Łk. 6, 37-38]. Nasz protest przeciwko krzywdzie, jaka nas spotyka nie może więc być przepojony nienawiścią – już raczej gorzkim zrozumieniem tego, że mój przeciwnik to ja sam – na jego miejscu.